Kto nie słyszał o wędzonej makreli? Biorąc pod uwagę, że znajduje się w każdym supermarkecie i statystycznie jest najczęściej spożywaną rybą wędzona w naszym kraju, to niemożliwe by ktokolwiek nie wiedział jak smakuje lub nie rozpoznał tej złotej skórki. Właśnie ta popularność sprowokowała mnie do poruszenia tematu, wędzenia ryb morskich. W niektórych regionach możemy mieć problem z dostępnością świeżych ryb surowych, tudzież makreli. Jednak jeżeli mieszkacie bliżej wybrzeża lub macie sprawdzone źródło pochodzenia produktu podajemy Wam rewelacyjny przepis od naszych sąsiadów z północy na wędzoną makrelę.

Słodkowodna czy morska jest wiele możliwości wędzenia ryby zaczynając od solenia, aż po sam proces zadymiania. Zaczynamy standardowo czyli od oczyszczenia i już w tym momencie decydujemy o produkcie końcowym. Makrela choć nie jest bardzo tłustą rybą, niektórzy z Was mogą uznać, że chcieliby by była bardziej sucha. Nie proponujemy przesuszać mięsa podkręcaniem temperatury, jednak by pozbyć się niechcianego tłuszczu można pozbawić makrelę głowy i powiesić w komorze wędzarniczej na sznurku za ogon, wtedy tłuszczyk będzie ociekał. Jeżeli wolimy tłustszą wersję nie ucinajmy jej głowy, owszem należy usunąć oczy i skrzela, ale wieszamy rybę przekuwając oczodoły. Makrela choć pochodzi z morza czy oceanu, czyli słonego źródła powinna zostać posolona. Sól gwarantuje dłuższą przydatność do spożycia, a biorąc pod uwagę pochodzenie, ryba wcale nie zawiera w sobie aż tak dużo soli jakby nam się wydawało. W zależności od wielkości sztuk, czas przebywania w solance może być rożny. Uśredniając na 5l wody dodajemy około 1kg soli, a rybki pozostawiamy w roztworze do 8h.

Tak przygotowane pozostawiamy do osuszenia i tutaj najlepiej by było między boki włożyć wykałaczki by dobrze wysuszyć także wnętrze brzucha ryby. Za nim włożymy je do wędzarni, pozostawiamy, aż ociekną z solanki. Najlepiej wystawić powieszone na zewnątrz by nieco przewiał je wiatr. Wędzarnie rozgrzewamy mniej więcej godzinkę i po osiągnięciu temperatury 50 stopni. wkładamy na 45min do osuszenia. Wędzimy dymem około 5 godzin w temperaturze 50/55 stopni, na koniec tradycyjnie podkręcamy do 90 stopni i pozostawiamy na 20 minut.

Gwarantujemy, że tak przygotowaną makrelą zaskoczysz nawet konesera! Idealnie uwędzona powinna bez problemu odchodzić od tuszki,a jeszcze ciepła ma konsystencje tak lekką, że niemal pozwoli rozsmarować się na kromce chleba. Czy można chcieć więcej…:)