Lipiec, czas wypoczynku i realizacji urlopowych planów. Jedni remontują mieszkania, drudzy wyjeżdżają na wczasy, a my spełniamy wędkarskie marzenia. Pogoda sprzyja więc większość wolnego czasu, o ile zawiłości ludzkiego losu pozwalają, spędzamy na łódce nad jeziorem. Jako zapaleni wędkarze polujemy na okazowe sztuki, ale jako wielbicie rybiego mięsa nie gardzimy i mniej spektakularnymi zdobyczami.

Tak nam miną ostatni weekend i nieskromnie powiem łowy były udane, jedno z marzeń spełnione- sandacz połknął przynętę. Co tu dużo mówić, od razu wiedzieliśmy, jak go przyrządzimy, bo żaden z nas wcześniej nie uwędził jednej z najsmaczniejszych ryb polskich wód. Manatki spakowane, wracamy wędzić sandacza.

Jak uwędzić sandacza?

Nie zastanawialiśmy się długo jaką metodą to zrobimy na ciepło czy zimno, wybór był prosty. Wędzenie na ciepło metodą tradycyjną, tylko naturalne składniki, sól i dobre drewno. Tak jak już pisaliśmy we wcześniejszym artykule ” Czy wiesz co jest najważniejsze w sztuce wędzenia ryb?”

Sandacz został odpowiednio oczyszczony, pozbawiony skrzeli i oczu oraz pokrojony w dzwonki. Czas na solenie, w tym przypadku na sucho.
Ile soli dodać? W zależności od upodobań, więc najlepiej sprawdzi się tu metoda doświadczalna. Sól nadaje nie tylko walory smakowe, ale wpływa również na sam proces wędzenia. Wyciąga nadmiar wody z ryby, zapobiega gotowaniu się ryby w wędzarni. Naszego sandacza, który ważył ok. 7,5kg zasypaliśmy prawie pół kilogramem soli. Najwięcej w okolicy grzbietu, trochę słabiej przy płatach bocznych. Co jakiś czas przemieszaliśmy rybę, a cały proces trwał godzinę, na koniec opłukaliśmy ją z soli zimną wodą i osuszyliśmy.

Jakie drewno do wędzenia sandacza?

Ryba gotowa, a wędzarnia? Rozgrzana do 50o. Celsjusza, podpalana bukowym drewnem czeka na Sandacza. Jeśli tak jak my skusicie się uwędzić rybę pamiętajcie, że najlepiej utrzymywać w wędzarni stałą temperaturę i w pierwszym etapie pozostawić otwarty wylot dymu przez około 40 minut. Zdecydowanie szybciej będziemy mogli przystąpić do konsumpcji. Sandacza wędziliśmy 3 godziny, temperatura około 50o. Tylko w ostatnim etapie podnieśliśmy ją do 90o. Celsjusza na 30 minut. Wędzenie krok po kroku pod linkiem:”Czy wiesz co jest najważniejsze w sztuce wędzenia ryb?’

Według naszej opinii najsmaczniejsza uwędzona ryba słodkowodna, jeśli macie ochotę na wędzonego sandacza, zdecydowanie polecam! Podana przez nas metoda jest dostosowana do naszego gustu, jeżeli lubicie dodać inne przyprawy lub zioła, śmiało można to zrobić, a Pan Kornik we wszystko Was zaopatrzy. Do wędzenia wybraliśmy drewno bukowe, gdyż doświadczenie podpowiada nam , że jest to dobry wybór. Według tradycyjnego przepisu używano drewna olchowego i leszczynowego, my polecamy bukowe, a wybór należy do Was!

Jeżeli nurtują Was pytania odnośnie przyprawiania, procesu wędzenia również innych ryb słodkowodnych lub wyboru wędzarni, piszcie śmiało czekamy na Wasze pytania.